Jestem humanistką po kądzieli i z powołania. Kocham słowa, a miłość do literatury wyssałam z mlekiem matki. Najbardziej odległym, a zarazem najbliższym mi wspomnieniem z dzieciństwa jest obraz dziadka czytającego w oparach papierosowego dymu… Nonszalancko rozpartego w ulubionym fotelu. Moja mama, a jego córka odziedziczyła tę przypadłość, tę „gorączkę czytacza”, połączoną z delirką na widok książkowej okładki i syndromem wąchacza farby i kleju. Przekazała ten bagaż mnie.

Za co jestem dozgonnie wdzięczna. 

Nasze rodzinne spotkania od zawsze opierały się na wymianie opinii o przeczytanych dziełach, rozmawialiśmy o historycznych i nie tylko! kontekstach, języku, biografiach twórców. Nasiąkłam, jak się domyślasz, literackim klimatem jak gąbka i obecnie, już w mocno dorosłym życiu pełnię niechlubny/ niedo / ceniony / szlachetny (*niepotrzebne skreśl) zawód artysty w teatrze niezależnym, w którym od 2000 roku piszę scenariusze i reżyseruję, a historie, jak grzyby po deszczu, pojawiają się w mojej głowie. Do tej pory przenosiłam je na papier w formie scenariuszy teatralnych. Rozrastały się w widowiska, relacje, dialogi, choreografie i piosenki. Mówiły głosami różnych bohaterów. Pozwalałam, by ożywione trwały w emocjach, wrażeniach i pamięci widzów. Byłam niesamowicie dumna, że po ubraniu płaszcza i zamknięciu drzwi teatru, inni zabierają ze sobą cząstkę mnie. 


Takie było moje życie przez dwadzieścia lat, wiecznie na próbach, spektaklach, w biegu. Szalone, cudowne i niekiedy trudne.

Czas zrobić kolejny krok. 

Mam nadzieję, że mimo lekkiej jeszcze nieporadności w temacie blogowania, zdołam Cię poruszyć, zainspirować, rozbawić. Odsłonię kulisy kobiecego i teatralnego świata. Pokażę, jaką cenę trzeba zapłacić za wybór życia według własnych reguł (w moim przypadku – artysty). I dlaczego warto podążać za marzeniami. Doceniać ich moc. Kiedy pomagają żyć, przenosić góry, zasypiać z nadzieją i uśmiechem, dostrzegać sens egzystencji? Kiedy motywują do działania, zamiast być tylko bezsensownym bujaniem w obłokach?  Jak urzeczywistniać nasze sny? 
Sprawię, że choć jedynie przez słowa i obrazy, naprawdę się zaprzyjaźnimy. I poczujesz się tutaj jak w domu. 

Złap kawę, usiądź wygodnie w fotelu i zacznij czytać. 

Witaj na moim blogu! 

Zajrzyj na :