„idealizm, fantazjowanie, ekscentryczność, dziwactwo, dziwaczność, fantazyjność, groteskowość, kuriozum, nietypowość, osobliwość, udziwnienie, wybryk natury, wymyślność, angelologia, rojenie, irracjonalizm, odcięcie od rzeczywistości, donkiszotyzm, imaginacja… „

Od chwili przyjścia na świat ciąży na nas obowiązek ocalenia własnych marzeń.

To trudne. Czasem niewyobrażalnie. Marzenia są etykietowane pejoratywnie, a postawa Dyzia – marzyciela od dziecka wybijana z głów, serc, ośmieszana. Trzeba mieć ogromne pokłady siły, by jej nie zgubić, a utraconą – odzyskać. Marzyciel jest synonimem człowieka niepoważnego, lekkoducha, bujanie z głową w chmurach nie rokuje dobrze na przyszłość. Postrzegane jest jako niekonstruktywne, niepoważne, wręcz zbędne. “Weź się do roboty! Marzeniami się nie najesz!”,” Jesteś oderwana/y od rzeczywistości”, „Zejdź na ziemię!“ – słyszymy zewsząd i zranieni zbyt często rezygnujemy z marzeń odcinając to, co w nas lekkie, otwarte i iskrzące.

Niepotrzebne bzdury? Utopia? – nic bardziej mylnego.

To na wyobraźni i spełnionych marzeniach zbudowany jest świat, one były i są silnikiem wszelkich zmian, rozwoju, dzięki szalonym z pozoru ideom, kreatywności i determinacji w podążaniu za idee fixe (często przypłaconej zdrowiem, życiem, społeczną izolacją) mamy rzeczywistość pełną wynalazków, wiedzę i postęp cywilizacyjny, bogate życie i możemy realizować się właściwie w każdym kierunku, w każdym miejscu i w każdym wieku.

Nieograniczenie.

Dzięki marzeniom istnieje sztuka, piękno – jako wytwór naszych talentów, emocji, ciał i dusz. Wzbogaciliśmy i nadal nasycamy otoczenie ową esencją z chmur, wyobraźni, dzięki niej potrafimy przenosić się w inne światy, tworzyć i nadawać kształt powstałym w umysłach projektom, rozumieć abstrakcję i podróżować w rzeczywistościach, które nie istnieją, chłonąć, czuć mocniej, docierać głębiej, żyć soczyściej. Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że to m.in zdolność do marzeń stanowi o naszej wyjątkowości jako gatunku i to jedno chciałabym za wszelką cenę ocalić.

To jest warte ocalenia.

Marzycielstwo jest esencją i kołem ratunkowym, któremu nie straszny upływ czasu, sieć zmarszczek, które radzi sobie nawet z samotnością, bólem i smutkiem, pozwala wzrastać zawsze i przeżyć nasz czas tutaj najpełniej.

Jestem i zawsze będę marzycielką. Artystyczną duszą. Dziewczyną w czereśniowych kolczykach, leżącą pod nieboskłonem na pachnącej zielonością trawie, w otoczeniu ludzi i zwierząt, dobrych duchów i idei… Będę tworzyć piękno, opowiadać historie, poruszać, doświadczać uniesień i dzielić się nimi. Ten głos, ta pieśni jest we mnie od zawsze silna i obecna, wibruje na końcach każdego z zapisanych słów, zagranych i zatańczonych ról, zaśpiewanych fraz. Jest zachwytem nad przyrodą wszystkich barw i kształtów, zdolnością do wzruszeń i motorem do działania. Jest źródłem nadziei. Pomostem pomiędzy kolejnymi upływającymi zbyt szybko dekadami, odchodzeniem bliskich, doświadczaniem kruchości cielesnej powłoki, ulotnością zjawisk. Jest moją supermocą i cokolwiek się stanie, gdziekolwiek będę – ocalę ją! 

Dedykowane niebieskim ptakom. Nie przestawajcie marzyć!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *