Panna Madonna. Legenda tych lat. Czarny Anioł. Pieśniarka, koleżanka, Polka, olśniewająca, charyzmatyczna, lojalna, odważna, bezkompromisową, niezwykle utalentowana, trudna, zaborcza, złośliwa, gniewna, wybuchowa, samotna, rozgoryczona, smutna, nadwrażliwa …

Porównuje się ją do Edith Piaf, bo jak słynna Francuzka potrafiła elektryzować tłumy. Jednocześnie niewiele wiadomo na temat jej życia zawodowego, prywatnego, jej samej. Niewiele przedostało się do publicznej wiadomości. O Edith stworzono tomy opracowań, biografii, artykułów, o Demarczyk powstała jedna nieautoryzowana książka, będąca raczej zbiorem informacji, anegdot i zasłyszanych opinii, niż wnikliwą analizą biograficzną popartą dokumentacją. Nie poznamy z niej Ewy – takiej, jaka była naprawdę. Możemy jedynie podziwiać z dystansu i zza zasłony jej zwielokrotnione odbicia, różnej jakości portrety, wcielenia. Poszarpane fragmenty niezwykle frapującego tłumy życiorysu. Niewątpliwie owa „tajemnica” podtrzymuje żar legendy Demarczyk, po latach żywiąc entuzjastów jej twórczości. Nadal, zwłaszcza po śmierci Ewy pragniemy poznać ją bliżej, bezceremonialnie wejść do jej mieszkania, życia, duszy… 

Jaka była naprawdę ? – Nie wiemy. Twierdziła, że jej życie ściśle korespondowało z poezją, którą śpiewała na scenie, a wyraz utworów i kształt koncertów związane były ze sztuką i z codziennością. Że powinnością artysty jest zapełnianie widowni publicznością (co z sukcesem realizowała) i że ma prawo do ochrony siebie i prywatności (o co wielu z nas ma żal).

Czy tak to właśnie zaplanowała? Trzymać nas na zawsze w podziwie, wątpliwościach i znakach zapytania? 

– Być może. Była perfekcyjna we wszystkim, co robiła. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *