Na nowo zanurzeni w pędzie i prostocie zwyczajności zdobądźmy się na jedną, niezwykłą rzecz i zaprośmy do swojego życia magię. Niech płynie delikatną strugą zasilając baterie naszej kreatywności. Dostrzeżmy w sposób niezwykły, przez pryzmat wewnętrznego kalejdoskopu blask słońca, taniec drobinek kurzu, usłyszmy zielone oddechy przyrody. Dajmy sobie prawo do ponadprzeciętności i zauważmy wspaniałość otaczającego nas świata. Popatrzmy na zewnątrz siebie przez okulary wyobraźni. Pragnijmy, zdobywajmy, obserwujmy bez ocen, sarkazmu czy agresji. Bądźmy na nowo poszukiwaczami króliczej nory, wędrujmy po krainach Narnii. Zabłądźmy do magicznego lasu w popołudnie fauna i odnajdźmy tam swój własny głos. Rozmawiajmy, choć przez kilka uderzeń serca, językiem tajemnicy. Dopuśćmy ją do swojego wnętrza. Otwórzmy oczy i rozgośćmy się w kolorach, kształtach, dźwiękach. To nic wstydliwego – marzyć i podróżować do krainy baśni. Wystarczy tylko pozwolić dziecku w nas rozejrzeć się z uwagą dookoła.Odryglować drzwi do pokoju zapomnianych przedmiotów i jak dżina z lampy, wypuścić ich dusze na wolność.

Grzyb na ścianie. Nieład, wilgoć, chłód. Stare pianino w schowku na miotły. Klawisze wygładzone pieczołowitością ubiegłych lat. Stale ciepłe, o strukturze kości słoniowej. Delikatne brzęczenie strun. Kolor politury kojarzący się z ciepłem domowego ogniska. Dźwięki czasu. Muzyka ze świata wyobraźni połączona z emocjami tych, którzy już odeszli. Wraz z ich oniryczną półprzezroczystą obecnością.

Stare pianino – jedna z kotwic naszej tożsamości. Korzeń. Wehikuł czasu. Świat wokół niego jest pełen szeptów, śmiechu, historii, które zadziały się kiedyś i były świadkami spotkań zarówno intymnych, jak i w większym gronie, rodzinnych. Wokół instrumentu korowód dusz wirujących energią, światłem, bogatych dźwiękami nie z tego świata. Muzyka starego pianina to podróż tam i z powrotem, teraz, kiedyś, od zawsze. Mówi głosami wielu osób. Przybliża nas do pokoleń przodków z łagodnością i spokojem. Pozwala otworzyć się na świat duchowości, na jego misterium. Stać się jednocześnie osobą wrażliwą i połączoną. Obecną w tym aspekcie życia, którego nie sposób skategoryzować, ocenić.

Pragnę owej pierzasto – chmurnej warstwy między życiem a snem, zanurzonej w biografiach przodków i moich własnych wspomnieniach. Okno wrażliwości mam wyczulone na obecność i towarzyszenie w świecie niedosłownym. Subtelny dar czucia duchów. Dusz. Bytów. Energii… Etykieta nie ma tu znaczenia. Nie prowadzę z nimi dialogów, nie ukazują mi się w mglistych ludzkich kształtach, nie szepczą wprost do umysłu, nie przesuwają przedmiotów. Rezonują enigmatycznie, w przestrzeni tuż za plecami. Najbliżej stoją dziadkowie, ciocia, wujek Janusz, Zbyszek, mama. Nieco dalej pradziadowie, których znam tylko ze strzępów opowieści, potem ci, o których się już nie wspomina, ale którzy są częścią mojego DNA. Jestem sobą i nimi jednocześnie. Ich energia żyje we mnie obecna, uświadomiona, pełna barw, pulsująca. Odziedziczyłam ich cechy charakteru, urodę, gesty, tembr głosu. Muzykalność, miłość do literatury i historii, zwierzolubność, talent pedagogiczny, charyzmę, niezłomność i determinację. Jestem zbiorem wyjątkowości wszystkich moich bliskich i kiedyś, gdy los się dopełni, dołączę do ich pochodu, stając się integralną częścią tajemnicy. Będę obecna w nucie zagranej na pianinie, szeleście liści pod stopami, wzorku na ulubionej filiżance, fotografii z dedykacją, trzymanej w starej książce. Będę umacniać i wspierać z oddali. Komunikować się nie wprost, ale poprzez muzykę, mchy i magię.

Tymczasem, siedząc pod ścianą, na podłodze, obserwuję stare pianino, które stoi spokojnie i z godnością naprzeciw odkurzacza i dwóch brudnych mopów.

Byłem. Jestem. Będę – szepcze instrument. Będziemy! – odpowiadam.

Idzie jesień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *