Obserwuję z niezmiennym zdziwieniem powrót do przeszłości, romantyczną tęsknotę za komuną. Połączoną często ze słodką ignorancją, albo zwyczajnie z lukami w wiedzy. 

Jak się żyło w PRL-u? 

Otóż, spieszę wyjaśnić (info z pierwszej ręki), że:

1.kartki na żywność, To nie był wybór, czy wypasiony retro-gadżet, ale smutna rzeczywistość. Większość z nas jadła tylko to, co było na tych kartkach, w ilości przez nie określonej. Żeby dostać coś lepszego, innego trzeba było się nieźle nagłówkować. Może wydawać się bajką (lub jak kto woli, koszmarnym snem), ale nie wchodziliśmy do sklepu, gdy tylko mieliśmy ochotę, by kupić to, na co mamy ochotę. Czy próbowaliście zjeść klasyk gatunku, tzw. „wyrób czekoladopodobny”, albo groszki pomarańczowe? Mielonkę? Paprykarz szczeciński? 

Ja – niestety i z przykrością – wielokrotnie. 

2.wielogodzinne, zmianowe stanie w kolejce to nie była przyjemność połączona z radosnym plotkowaniem, ale konieczność. 

Niezliczoną ilość razy, po szkole, zamiast bawić się z rówieśnikami, stałam całe popołudnia w kolejce, w rybnym, podczas gdy mama stała w mięsnym. Po to, żeby mieć co zjeść na obiad. 

Wierzcie mi, nie było w tym nic poetyckiego. 

3.koszmarna moda, którą teraz wszyscy się zachwycają i która świętuje powrót na salony. 

Nie, nie było w tym nic fajnego, wszyscy nosiliśmy to samo. Identyczne wzory i kolory. Królowały lurex i poliester. Tkaniny obiciowe w strasznych wzorach i kolorach. Żeby ubrać coś oryginalnego trzeba było umieć szyć na maszynie, albo znać kogoś takiego. Przerabiano dosłownie wszystko. Od zasłon, koców, spadochronów, po stare garnitury dziadków. Kawałek dobrej gatunkowo tkaniny był na wagę złota. Największy koszmar czasów szkolnych: RAJTUZY. Tak sztuczne, że elektryzowały się niemal non stop i wywoływały swędzenie. Zwłaszcza w zimie. Nienawidzę tego uczucia do dziś. I nie noszę rajstop pod spodniami. 

Mogę wymieniać bez końca. Życie w komunie było koszmarne. 

Całe szczęście, że my – roczniki 70+, byliśmy wtedy dziećmi. 

Dlatego i żeby zapobiec innym, gorszym jeszcze ewentualnościom, idźcie ludzie na wybory! 

P.S.

Ten tekst napisałam parę lat temu, a okazuje się być aktualnym. Może tym razem – liczę na to skrycie – ZMIANA się dokona ? I nauczeni doświadczeniem, przetrwawszy prawie 3 miesiące w zamknięciu, rozczarowani brakiem jakiegokolwiek wsparcia ze strony rządzących, pozostawieni samym sobie, z perspektywą powrotu czasów biedy i braku ruszymy cztery litery z kanap i zagłosujemy LEPIEJ ?

Zdjęcie, autorstwa Jakuba Ciechowicza, nie jest bynajmniej historyczne (pochodzi z czasów współczesnych), ale może okazać się prorocze. Ponure i depresyjne. Z pustką w tle.

Oby, nie !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *